poniedziałek, 24 grudnia 2012
Oh, Merry
Kraków przygotowuje się do Świąt, Kraków przygotowywał się do Świąt już na miesiąc przed, ale cóż, wielka machina zwana konsumpcjonizmem robi swoje (to jest chyba najmądrzej brzmiące zdanie ostatnimi czasy wygenerowałam). Sama staram się radować Świętami i chociaż powinnam pewnie jeszcze bardziej, w końcu jestem zagubioną studentką w wielkim mieście, to jakoś tego nie odczuwam tego wszystkiego bardziej niż zwykle, żeby nie powiedzieć, że mniej. Tak naprawdę cieszy mnie głównie powrót do kochanego domu i do rodziców - poza tym niczego inaczej i bardziej nie odczuwam, co jest wielce smutne i udaję, że zrzucam to na choróbsko, które mnie dorwało.
&
Zostawiając tym razem niezbyt radosny, chociaż pozwalający oglądać Love Actually (Colinowe i Laurowe love, chociaż ty akurat kocham wszystkich) bez żadnego "Ale to przecież świąteczny film" temat mojego przeżywania tegorocznych Świąt, chciałabym złożyć Wam życzenia.
Żeby te święta były bardzo happy i bardzo merry, żeby zdażył się wygilijny cud i żeby wiczorem spadł śnieg, który umili nam siedzenie przy stole zastawionym pysznymi daniami; żeby atmosfera była rodzinna, ale bez wiecznych, czasami niezręcznych wypytywań o nasze życie; żebyście odpoczęli od szkoły/studiów/pracy i żebyśmy nie przytyli za bardzo.
Merry Christmas, folks!
czwartek, 29 listopada 2012
inicjatywa
Nie zaczynajcie życia studenckiego bardzo intensywnie. Uczcie się. Bo kiedy nagle okaże się, że wszelkie imprezowo-kulturalne wydarzenia się kończą, pogrążycie się w PUSTCE. Nagle nie macie co robić, nie macie planów na najbliższy pierdyliard tygodni i nie musicie wracać w środku nocy. Możecie się uczyć, ale już nie pamiętacie jak to się robi. Nagle sobie uświadamiacie, że czas coś zrobić ze swoim życiem, ale nie wiecie, kurna belek, co.
W takim oto radosnym punkcie znalazłam się ja i wydaje mi się, że u normalnego studenta pojawia się to później, pewnie gdzieś w okolicach trzeciego roku. Ale od czegoś cza zacząć, nie?
niedziela, 11 listopada 2012
O Lisach, wyborach i balkonach
Siedzę sobie, jak na studentkę przystało, wśród nieumytych naczyń (który umyć muszę ja), w pustym na chwilę obecną mieszkaniu (chyba, że mój współlokator jednak jest w swoim pokoju) i kontempluję widok za oknem, czyli balkony. Nie są to szczególnie urodziwe balkony, ale złe też nie są, a na dodatek są nawet ładne.
Zastanawiam się nad życiem, a konkretnie nad tym, czy sklep osiedlowy będzie otwarty 11 listopada.
poniedziałek, 24 września 2012
O oryginalność, depresji i serialach
Od: ciocia Wiki. Mroczny obiekt oryginalnego uczucia zwanego pożądaniem - Conversy
Ostatnimi czasy w Pewnej Gazecie znalazłam list od pani X, który był odpowiedzią na artykuł w jeszcze wcześniejszym wydaniu Pewnej Gazety <ciekawe ile z Was czyta tą gazetę, chyba że tylko ja, [zauważcie, że automatycznie wyklucza to wszystkie ambitne Gazety typu NG etc]hehe>. Żeby nie przytaczać dosłownie, to powiem, że dotyczyło to, nazwijmy to, oryginalność. Tego, jak to niby wszyscy chcemy być oryginalni i robimy "oryginalne" rzeczy i przez to wszyscy jesteśmy tacy sami. Prawda, możliwe, ale naprawdę dotknęło mnie, że silącą są na oryginalność czynią mnie np conversy albo iPhone czy inne "i"-coś.
Etykiety:
kącik serialowy,
new girl,
oryginalość,
seriale,
studia,
the new normal,
życiowo
piątek, 21 września 2012
God bless America, science war 0,00001 i Już nie myśl, o kłopotach...
politico.com
Przemilczę upolitycznianie przez Romneya ataków na amerykańskie ambasady - powiedzmy, że po tylu latach z naszymi politykami już się przyzwyczaiłam ( i to nawet bez zbędnego interesowania się tą polityką!), co nie zmienia faktu, że jest to trochę przykre. Możliwe też, że nie piszę o tym, gdyż na polityce się nie znam i się nią nie interesuje. Nie jest to oczywiście nic, czym należałoby się chwalić, w końcu to my - wyborcy (hehe) wybieramy rząd, który potem wywiązuje się ze złożonych nam obietnic wyborczych (hehe ponownie).
poniedziałek, 3 września 2012
Bez tytułu
Czasami są takie momenty, kiedy powraca wiara w ludzi. Nie mam na myśli wiarę w to, że człowiek może wszystko, w tym wynaleźć lekarstwo na wszystkie choroby czy polecieć na Saturna. Mam bardziej na myśli sferę bardziej duchową, a międzyludzką.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Elvisowo i życiowo. Long Live The King!
Powiedzmy, że moja miłość do Elvisa jest czymś pomiędzy miłoscią do jego muzyki a miłością do jego ikoniczności, tego co sobą reprezentował. A może to wszystko opiera się tylko na ogólną fascynacją starymi, dobrymi Stanami.
Etykiety:
Elvis,
King,
Long Live The King,
młodzież,
przyszłość,
studia,
życie
niedziela, 8 lipca 2012
O ogładzie, której nie ma
poniedziałek, 2 lipca 2012
O Euro i maturze, i czemu humanistom jest źle. Z dedykacją dla Joan.
(tak, niżej będzie o Euro)
Zastanawia mnie, jak to jest, że przed wakacjami wszyscy mówią "Ojej, tyle wolnego czasu - OBEJRZEĆ WSZYSTKIEGO FILMY", a potem wychodzi z tego przysłowiowe gówno. Może jest tak tylko w moim przypadku, ale, snując się z kąta w kąt, nie mogę się zebrać w sobie, żeby spełnić przedwakacyjne postanowienia.
piątek, 10 lutego 2012
Takie tam. Przedmaturalne
W ciągu tych ferii uświadomiłam sobie parę bardzo ważnych, chociaż przyznaję, wolałabym, żeby część z nich dalej pozostała przeze mnie nieodkryta.
Po pierwsze - za dwa miesiące matura. Matura = stres, ale porzućmy stres, bo z nim każdy da sobie radę. Martwi mnie trochę, chociaż nie bardzo, fakt, że ostatecznie zakończy się ten okres w moim życiu, kiedy będę wstawać przykładnie rano, zgarniać kanapeczki zrobione przez Mamę i zapierdzielać na autobusik pełen ludzi, których - nie owijajmy w bawełnę - w większości nie lubię. Skończy się ten uroczy typowo uczniowski okres w moim krótkim jeszcze życiu - i jest to, powiadam Wam - smutne. Co prawda poniekąd wyzwalające, ale w dalszym ciągu... Nie mam ochoty znowu przeżywać okresu aklimatyzacji, teraz to już nawet nie tyle w nowej społeczności ile w nowym mieście. Oczywiście jestem już w takim wieku, że perspektywa "Cześć, nazywam się XYZ" nie jest już taka straszna, a perspektywa spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach jest teraz jeszcze bardziej milej widziana niż kiedyś. A jednak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







