poniedziałek, 24 września 2012

O oryginalność, depresji i serialach

Od: ciocia Wiki. Mroczny obiekt oryginalnego uczucia zwanego pożądaniem - Conversy


Ostatnimi czasy w Pewnej Gazecie znalazłam list od pani X, który był odpowiedzią na artykuł w jeszcze wcześniejszym wydaniu Pewnej Gazety <ciekawe ile z Was czyta tą gazetę, chyba że tylko ja, [zauważcie, że automatycznie wyklucza to wszystkie ambitne Gazety typu NG etc]hehe>. Żeby nie przytaczać dosłownie, to powiem, że dotyczyło to, nazwijmy to, oryginalność. Tego, jak to niby wszyscy chcemy być oryginalni i robimy "oryginalne" rzeczy i przez to wszyscy jesteśmy tacy sami. Prawda, możliwe, ale naprawdę dotknęło mnie, że silącą są na oryginalność czynią mnie np conversy albo iPhone czy inne "i"-coś.

piątek, 21 września 2012

God bless America, science war 0,00001 i Już nie myśl, o kłopotach...

 politico.com


Przemilczę upolitycznianie przez Romneya ataków na amerykańskie ambasady - powiedzmy, że po tylu latach z naszymi politykami już się przyzwyczaiłam ( i to nawet bez zbędnego interesowania się tą polityką!), co nie zmienia faktu, że jest to trochę przykre. Możliwe też, że nie piszę o tym, gdyż na polityce się nie znam i się nią nie interesuje. Nie jest to oczywiście nic, czym należałoby się chwalić, w końcu to my - wyborcy (hehe) wybieramy rząd, który potem wywiązuje się ze złożonych nam obietnic wyborczych (hehe ponownie).

poniedziałek, 3 września 2012

Bez tytułu




Czasami są takie momenty, kiedy powraca wiara w ludzi. Nie mam na myśli wiarę w to, że człowiek może wszystko, w tym wynaleźć lekarstwo na wszystkie choroby czy polecieć na Saturna. Mam bardziej na myśli sferę bardziej duchową, a międzyludzką.