środa, 13 lutego 2013

O Hemingway'u (?), pseudotwórczej aktywności oraz o wpadaniu w monotematyczność (o tym nie pisałam tam pod spodem, ale cóż - NA CÓŻ NAM SŁOWA, prawda?) i o tym, że chyba się starzeję

 Hemingway, wikipedia

Zastanawiałam się kiedyś, jak wygląda proces twórczy pisarza. Ale takiego wiecie, PRAWDZIWEGO. Prawdopodobnie do takich rozważań natchnęła mnie niemoc twórcza (czy jakkolwiek inaczej to kurewstwo nazwiemy) - moja oraz Nick'a z New Girl (zupełnie zapomniałam jak uwielbiam ten serial - i nie chodzi tu o miłość do cudownego mieszkania, które wynajmują, nie...). Weźmy na ten przykład - przywołanego bodajże w odcinku Eggs - Hemingwaya. To znaczy akurat jest to zły przykład, biorąc pod uwagę instensywność życia tegoż. Wiecie OWSZEM mogłabym spróbować w jakiś ekscytujący sposób przeżyć drogę z mojego mieszkania na uczelnię, jednak mimo wszystko wydaje mi się, że nie dałoby się ostatecznie tego porównać.