Hemingway, wikipedia
Zastanawiałam się kiedyś, jak wygląda proces twórczy pisarza. Ale takiego wiecie, PRAWDZIWEGO. Prawdopodobnie do takich rozważań natchnęła mnie niemoc twórcza (czy jakkolwiek inaczej to kurewstwo nazwiemy) - moja oraz Nick'a z New Girl (zupełnie zapomniałam jak uwielbiam ten serial - i nie chodzi tu o miłość do cudownego mieszkania, które wynajmują, nie...). Weźmy na ten przykład - przywołanego bodajże w odcinku Eggs - Hemingwaya. To znaczy akurat jest to zły przykład, biorąc pod uwagę instensywność życia tegoż. Wiecie OWSZEM mogłabym spróbować w jakiś ekscytujący sposób przeżyć drogę z mojego mieszkania na uczelnię, jednak mimo wszystko wydaje mi się, że nie dałoby się ostatecznie tego porównać.
Wychodząc z tego założenia, powieść swojego życia wydam dopiero za jakieś conajmniej dwadzieścia lat - bo wtedy może, ale powtarzam - może, uda mi się uzbierać tyle tego doświadczenia lub tzw krejzi przygód, żeby przekuć to w coś, co ledwo dostanie się na jakąkolwiek listę bestsellerów tylko po to, żeby tydzień później zostało zdegradowane przez powieść o miłości zombie i nie-zombie (wciąż uważam, że pomysł Nick'a mimo wszystko ma potencjał. Bardziej przeraża mnie fakt, że tato Jess tak dobrze zna fabułę Zmierzchu).
Podstawowym pytaniem jakie się rodzi/powstaje/krystalizuje/nachodzi nas ** jest: czy istnieje na tym świecie jakieś remedium/lekarstwo/rada/rozwiązanie*** tego problemu. Czy istnieje jakieś COŚ (oprócz czytania książek i podpatrywania najlepszych, to jest ogólnie znane) co sprawi, że wezmę dupę w troki, siądę przed komputerem i zrobię coś kreatywnego - w domyśle najchętniej napiszę coś sensownego, ale inne fajne rzeczy też mogą być.
Chyba potrzebuję fajnej podróży.
Adieu, Robaczki

Ostatecznie napisałaś coś fajnego o niemocy twórczej, a to jest zawsze jakiś krok w pozytywną stronę xD A komentarz ten piszę już pod notką z lekka przeterminowaną ale mam nadzieję, że oznacza to tylko tyle, że wena już do Ciebie wróciła :)
OdpowiedzUsuń