piątek, 10 lutego 2012

Takie tam. Przedmaturalne




W ciągu tych ferii uświadomiłam sobie parę bardzo ważnych, chociaż przyznaję, wolałabym, żeby część z nich dalej pozostała przeze mnie nieodkryta.
Po pierwsze - za dwa miesiące matura. Matura = stres, ale porzućmy stres, bo z nim każdy da sobie radę. Martwi mnie trochę, chociaż nie bardzo, fakt, że ostatecznie zakończy się ten okres w moim życiu, kiedy będę wstawać przykładnie rano, zgarniać kanapeczki zrobione przez Mamę i zapierdzielać na autobusik pełen ludzi, których - nie owijajmy w bawełnę - w większości nie lubię. Skończy się ten uroczy typowo uczniowski okres w moim krótkim jeszcze życiu - i jest to, powiadam Wam - smutne. Co prawda poniekąd wyzwalające, ale w dalszym ciągu... Nie mam ochoty znowu przeżywać okresu aklimatyzacji, teraz to już nawet nie tyle w nowej społeczności ile w nowym mieście. Oczywiście jestem już w takim wieku, że perspektywa "Cześć, nazywam się XYZ" nie jest już taka straszna, a perspektywa spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach jest teraz jeszcze bardziej milej widziana niż kiedyś. A jednak. 
Po drugie - po uważnej obserwacji samej siebie, swoich reakcji i swojego tumblra, stwierdziam, że mam zadatki, jeśli już nie jestem, fangirl. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię o typie w stylu "OMG XYZ się ożenił, die, bitch, his mine!". Nie, nie. Jak to stwierdziła Zuzanna, mam chyba duży stosunek emocjonalny do aktorów (których - niespodzianka - nie znam) lub do postaci filmowych/serialowych, z naciskiem na "serialowych" (których - jeszcze większa niespodzianka - nie znam tym bardziej). Stwierdziłam, że jest to szczera prawda. Mogę powiedzieć "Cześć, nazywam się Paulina, jest serialofilem od X lat". Oglądam ich dużo, ekscytuję się całym tym wielkim światkiem (tym realnym i tym nie-realnym) PRZYZNAJĘ. I powiem Wam, co jest najlepsze, ja wiem, że tam jest całe mnóstwo takich ludzi jak ja, którzy się tym jarają (jarają, ale jeszcze nie patologicznie) i cieszę się, że tak jest. Bo to daje dodatkowe powody do uśmiechu. I jakkolwiek dziwnie może to dla Was brzmieć, dla mnie jest całkowicie normalne. I dobrze jest.
Po trzecie - ZAWSZE należy pukać, a czasami trzeba odpuścić.

Adieu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz