poniedziałek, 2 lipca 2012

O Euro i maturze, i czemu humanistom jest źle. Z dedykacją dla Joan.

 (tak, niżej będzie o Euro)

Zastanawia mnie, jak to jest, że przed wakacjami wszyscy mówią "Ojej, tyle wolnego czasu - OBEJRZEĆ WSZYSTKIEGO FILMY", a potem wychodzi z tego przysłowiowe gówno. Może jest tak tylko w moim przypadku, ale, snując się z kąta w kąt, nie mogę się zebrać w sobie, żeby spełnić przedwakacyjne postanowienia.

Chociaż, jako tegoroczna maturzystka, oczekując na ujawnienie jednej z list straceńców, którzy dostali się na uczelnię X, czasu mam w cholerę i jeszcze trochę. Mieszkając z dala od większości znajomych, a w pobliżu tylko jednego człowieka z którym można fajnie spędzić czas, wstaję, trochę czytam, udaję że tworzę, zabieram się za serial, znowu udaję, że tworzę, euro, udaję, że tworzę, serial. Moja lista "filmów, które wypada znać, a których ty leniwa krowo nie znasz" jest bardzo długa. Nie podzielę się tutaj teraz z Wami tytułami, gdyż jakobyż nigdy tego nie robię - nie jestem na tyle szalona, żeby skazywać się na Wasze potępienie i pogardę.

Anyway, stwierdzam, że najdziwniejszym momentem mojego życia, był mecz rozpoczęcia Euro 2012. W sensie, fajnie spoko, obejrzę, bo wypada i ojej, jednak to fajnie, że w Polsce i ogólnie. A jednak ja, człowiek nie ogarniający zasad i ogólnie fascynacji facetami ganiającymi za piłką (poza przyjemnym faktem, że są to właśnie faceci),  oglądałam każdy mecz euro, łącznie z częścią tych które były równocześnie z innymi i trzeba było coś wybrać. Dochrapałam się ulubionych zawodników i spokojnie mogę już uchodzić za domowego małego eksperta (bądź bohaterem w swoim domu - krzycz, że to nie był spalony!). Tak jak wcześniej bardziej ekscytowałam się Igrzyskami (Igrzyska już na zawsze będą mi się kojarzyć z Igrzyskami śmierci, smutne) w Londynie, tak teraz czekam na jakiś mecz. JAKIŚ to dobre słowo. Ktokolwiek, z kimkolwiek (chociaż fajnie by było, gdyby kogoś tam znała i mogła krzyczeć XAVI!!!! czy coś), gdziekolwiek. Nie rozumiem, jak mogłam uważać, że to jest taki dziwny sport. Nawet już mnie Igrzyska nie ruszają (i tak znam tylko dwóch sportowców na krzyż i obaj biegają, się nakibicuję). Pożądam piłki nożnej i się do tego przyznaję.
Kibicowałam Hiszpanii. W meczu z Portugalią kibicowałam Portugalii (nie, nie jestem fanką CR7 <ale uważam, że świetnie gra - i co mi zrobicie?>). Teraz trochę nie wiem czemu, ale fajnie było. Grunt, że teraz nie pojmuję cudowności Casillasa na bramce. No bo jak można TAK bronić, to ja nie wiem ._.

Powiem Wam też, że długość moich wakacji mnie przeraża. Czy może raczej fakt, że miesiąc już minął, a ja nie zrobiłam nic sensownego. Ot, obijam się i nadrabiam zaległości. Czytam, oglądam filmy (HAHAHAHA, zapomniałam, że to nieprawda -_-) i głównie seriale, jak już wspomniałam. Na litość boską, obejrzałam dziś dwa odcinki Plotkary. DWA. A mogłam oglądać Suits (coś czuję, że zaprzyjaźnię się z Harvey'em, if you know what I mean) albo The Newsroom. Nie wiem czy tylko ja spędzam tak bezproduktywnie wakacje. To znaczy owszem, piszę, znowu, Wena ruszyła dupę i przyszła, ale potem ją zabrała i sobie poszła. Pozostaje mi teraz przełamanie twórczego oporu i powrót do korzeni (nie, nie od pisania na papierze, chociaż jest to dużo bardziej epickie). Zastanawiam się czy Tolkien miał takie problemy. Euro zniszczyło moje wakacje i pozostawiło po sobie pustkę. To takie smutne.

Oprócz tych wszystkich radosnych rzeczy, staram się zastanowić nad swoją tzw Przyszłością. (następnym razem opowiem troszkę o fandomach i ich fajności, to tak w ramach moich dziwnych skojarzeń). Należę do straconej grupy humanistów, a przynajmniej tak próbują nam wmówić. Jestem humanistką z wyboru, nie z konieczności i jestem z tego zadowolona. Nie mam zamiaru skończyć pod mostem, mam zamiar robić to będzie mi dawać satysfakcję, w kraju czy za granicą - nieważne. Ważne jest, ze mam bardzo ambitny plan - pokazać wszystkim, że po studiach humanistycznych nie trzeba wylądować po mostem ani pracować w McDonaldzie (a tak swoją drogą, to ja nie wiem czemu wszyscy tak się śmieją - wszyscy lubicie wujka McDonalda i powinniście się cieszyć, że ktoś tam pracuje. Ja się cieszę i doceniam, o!). Plan ambitny, ale jaka będzie satysfakcja. I tak, mam już dosyć marudzenia, że tu w kraju się nie uda. Mówiliśmy to samo o Euro, no tak czy nie?

Kocham notki bez tematu i ładu i przede wszystkim składu, ale taka była cała moja blogowa kariera (7 lat, bitches), więc na dziś jeszcze wystarczy.

You know you love me
x.o.x.o, Pseries (przepraszam, musiałam to zrobić XP)

1 komentarz:

  1. Jak to notka bez tematu! Jak się tematów tu mnóstwo przewija! :D I jeszcze jaki tytuł! No, ja dziękuję! :D
    W humanistycznej ścieżce kariery wiesz, że Cię wspieram, ponieważ również uważam ją za jedyną i słuszną i razem pokażemy światu, co to znaczy humanista :D
    Skoro Euro pozostawiło pustkę i szukasz natchnienia do pisania, to proponuję napisać o Euro :D Proste, prawda? :D A ja i tak chciałabym mieć taką wenę, jak Twoja. Moja szumna powieść na razie leży i kwiczy.
    A ja i tak się do CR7 nie przekonam! ;p nie potrafię przedrzeć się przez tonę żelu do jego niewątpliwego talentu ;p
    Także korzystaj ze swoich najdłuższych w życiu wakacji i bierz się za te filmy! Bo filmy warto oglądać. I potem walnij tu jakąś recenzyjkę, ja chętnie przeczytam ^^
    I zapraszam na mega romantyczną gniotkę u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń