poniedziałek, 22 sierpnia 2011

suprajs




Ok, czyli wakacje powoli się kończą (suprajs!), zbliża się kolejny wspaniały rok edukowania się z takich przedmiotów jak fizyka, biologia ale również angielski i historia.
To, dla pseries, oznacza nic innego jak ostatni rok nauki w szkole średniej. Da, pseries będzie w tym roku zdawać maturirę, i jest niepomiernie, aż do tzw wk*rwu zdenerwowana. No, w sumie to może nie aż tak, ale zaprawdę powiadam Wam: ten rok, to będzie największy zapieprz w moim życiu. Już tłumaczę.

Widzicie robaczki, należąc, to rzekomego straconego pokolenia humanistów (termin własny, za ewentualne wcześniejsze istnienie nie odpowiadam) potrzeba mi trzech rzeczy. Matury z polskiego, matury z angielskiego i matury z historii albo wosu. Pseries uległa zapewnieniom części ludzi, że matura z wosu to pryszcz jest i że pobierając dodatkowe korepetycjowe lekcje (jako dodatek do tych właściwych, którą zaczynają się dopiero w trzeciej klasie mojej wybitnej placówki) wszystko będzie dobrze.
Lecz pewnego dnia, nauczyciel pseries uciął sobie z klasą pogawędkę, której puentą było to, że jeśli wos cie nie jara, powinieneś zdawać historię, której idzie się wykuć.
Pseries wos nie jara, historia nawet i tak (której nie znosi kuć, ot tak jakoś wyszło), pseries postanowiła więc w te wakacje zdawać historię. Tylko widzicie, pseries teraz wpada w panikę, a którą pomogę chyba tylko prochy od lekarza, że przecież ona tak na serio nic prawie z tej historii nie umie. Problem.
Antygona też w tej sytuacji nic nie poradzi.
I dlatego pseries, będzie zapieprzać przez cały rok, żeby przyzwoicie zdać maturę z historii. I taka jest właśnie moja maturalna historia.
***
Poza tym powoli szykuję się do zderzenia ze szkolną rzeczywistością i mam tu na myśli tę nieformalna tylko towarzyską. Dodatkowo czego mnie w tym roku studniówka - godziny podrygiwania w miejscy z rękami wyciągniętymi do góry w rytm przebojów... W sumie nie wiem jakich, nie jestem na bieżąco, czego słucha się teraz na wypaśnych dyskotekach.
Dodatkowo, będzie trzeba się zmierzyć z tym, że zostanę wyśmiana przez ogół za to, że pójdę samotnie. Haaaaaaaaaaaaha, dobry żart, w sensie nigdy specjalnie mnie to nie ruszało. A już tym bardziej od momentu poznania na czacie (taaaa, czasami wchodzę na czat, acz rzadko, bo w samotności to jest nudne) paru idiotów płci męskiej, dla których kiedy dziewczyna nie mówi, że jest pięknością z Malibu to znaczy, że jest brzydka.
Bo według nich, dziewczyny na prawo i lewo trąbią o tym jakie są piękne. Serio i bez kitu.
***
Powoli acz z trudem wyszłam z mojego zastoju czytelniczego. A nuż zajmę się "20 000 mil podmorskiej żeglugi" albo "Władcą Much". Będzie fajnie.
Miłego powrotu do szkoły.

1 komentarz:

  1. Muszę to napisać: a ja mam jeszcze miesiąc wolnego, z czego cholernie się cieszę :]
    Na pewno z maturą żadnych problemów nie będzie, tylko musisz się jakoś zmotywować do ustawicznej pracy xD

    OdpowiedzUsuń